Wszystkie wpisy skatalogowane pod hasłem: Region lasowiacki

Prezentacje Twórczości Ludowej Lasowiaków i Rzeszowiaków

Ci, którzy wybrali się zwiedzać Skansen w Kolbuszowej 2 czerwca 2019 r. nie mogli narzekać na brak atrakcji. Bowiem w tym dniu odbywały się  Prezentacje Twórczości Ludowej Lasowiaków i Rzeszowiaków. Organizatorzy imprezy zadbali o to, by każdy znalazł coś dla siebie. Były warsztaty, pokazy, stoiska z wyrobami rzemieślniczymi i z potrawami regionalnymi. A na scenie cały czas występowali artyści prezentujący pieśni, muzykę, tańce, a nawet widowisko obrzędowe. To było wspaniałe święto kultury regionalnej.  

Święto Trzech Króli dawniej i dziś

          Święto Trzech Króli przywodzi mi na myśl szczodraki, które mamusia piekła, gdy byłam dzieckiem. Szczodrakami obdarowywano kolędników zwanych ,,szczodraczarzami”, dzieci, chrześniaków, gości. Szczodraki to były takie słodkie rogale nadziewane powidłami śliwkowymi. Od Bożego Narodzenia do Trzech Króli na wsi nie planowano większych prac gospodarskich, to był czas spotkań i zabawy. Wtedy przygotowywano różne smakołyki, odwiedzali się sąsiedzi i znajomi, wspólnie śpiewano kolędy i oczywiście goszczono się, a że moi rodzice lubili śpiewać, to gości u nas nie brakowało. Obecnie zanika zwyczaj odwiedzania się sąsiadów tak bez zaproszenia, ale całe szczęście trwa jeszcze zwyczaj kolędowania. Kolędują małe grupy tak jak dawniej, ale też od kilku lat tworzy się nowa tradycja organizowane są tzw. Orszaki Trzech Króli. Jest to przedstawienie Jasełek wystawiane w przestrzeni publicznej, na ulicach  miast i wiosek, przygotowywane z inicjatywy lokalnych stowarzyszeń, organizacji i szkół. W niektórych miejscowościach przywracana jest też tradycja wypiekania szczodraków.

Potańcówka ,,Łojdiridi”

                          Stowarzyszenie „Gdzieś Tu” już po raz trzeci było organizatorem ,,Łojdiridi, potańcówki do muzyki regionalnej,  granej na żywo. To spotkanie z muzyką i tańcem tradycyjnym, odbyło się 17 listopada 2018 r. w Cmolasie.  Przed potańcówką pani Jadwiga Kula związana z GOK w Giedlarowej i ZPiT Kamień, przypomniała kroki podstawowe kilku rodzajów polek, oberka, walczyka, chodzonego i sztajerka. Na spotkanie przybyło bardzo wielu miłośników muzyki ludowej. Część osób przyniosła ze sobą instrumenty. Najwięcej było skrzypiec, były też cymbały, kontrabas, bęben i akordeon. Pomimo, że na co dzień muzykanci nie grają razem,  do tańca pięknie przygrywali, nogi same rwały się do tańca. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by każdy był zadowolony. Przygotowali nawet na tą okoliczność poczęstunek. To była naprawdę udana impreza.  

Etnoweekend w Przybyszówce

                 Etnoweekend – pokazy, warsztaty i zabawa taneczna, pod takim hasłem w Rzeszowskim Domu Kultury filia Przybyszówka, 18 listopada 2018 r. odbyła się impreza mająca na celu przybliżenie kultury Lasowiaków. W programie były liczne atrakcje, zarówno dla dzieci jak i dorosłych m.in.: warsztaty artystyczne, pokaz filmów, występy zespołów artystycznych, konkurs kulinarny i zabawa taneczna w rytmach etno.  Został też odsłonięty mural wykonany przez znanego artystę  Arkadiusza Andrejkowa,  przedstawiający portret Franciszka Kotuli. Impreza z takim rozmachem wymaga zaangażowania wielu osób,  aby wszystko przebiegało jak należy osobiście  czuwał  kierownik tej placówki pan Marcin Sopel. Mnie zaproszono w podwójnym charakterze,  jako prowadzącą warsztaty plastyczne i jako członka Jury w konkursie kulinarnym „Jesień w kuchni lasowiackiej”. Prowadzenie warsztatów to dla mnie żadna nowość, ale jako jurorka w konkursie kulinarnym pracowałam pierwszy raz. Jak się okazało wcale nie jest to łatwa rola, zwłaszcza że wszystkie potrawy były smaczne i pięknie podane, a stoły tematycznie udekorowane  własnoręcznie wykonanymi ozdobami. Dobrze, że przewodniczącą Jury była znana ekspertka kuchni lasowiackiej Janina Olszowy z Kolbuszowej i mogłam skorzystać z jej  …

Jarmark Jagieloński w Lublinie

         Przez trzy dni tj. 17 -19 sierpnia 2018 r., Stare Miasto w Lublinie i nie tylko Stare Miasto, tętniło jarmarcznym życiem. Kto nie był niech żałuje. Nie będę się rozpisywała, bo tego nie da się opisać, tam trzeba być i doświadczyć. Bo Jarmark, to nie tylko stragany, chociaż to właśnie one dodają klimatu wydarzeniu, a do Lublina przyjechali prawdziwi mistrzowie w swoich dziedzinach, nie tylko z Polski, ale też z Litwy, Ukrainy, Białorusi, Węgier i Słowacji, a nawet z Bułgarii, Szwecji i Maroka. Jarmark to też muzyka, zapachy, smaki, a przede wszystkim ludzie z którymi można się spotkać, pogadać i potańczyć. Podczas Jarmarku każdego dnia odbywały się też liczne darmowe warsztaty, koncerty i potańcówki, które kończyły się się późną nocą. Można śmiało zaliczyć Jarmark Jagieloński 2018 do udanych imprez, a organizatorom Jarmarku pogratulować świetnej organizacji. Fot. Katarzyna Brzyska.

Warsztaty śpiewu obrzędowego – lasowiackie pieśni obrzędowe z repertuaru Marii Kozłowej z dawnego Machowa

         Od 19 maja do 20 października 2018 r. w miejscowości Cygany kontynuowany był projekt  Warsztaty śpiewu obrzędowego – lasowiackie pieśni obrzędowe z repertuaru Marii Kozłowej z dawnego Machowa pt. ,,Ej kołem wionku”. Warsztaty te realizowane były przez Stowarzyszenie na Rzecz Ekorozwoju Wsi Cygany w ramach programu Instytutu Muzyki i Tańca pod nazwą „Szkoła mistrzów tradycji”.  Pomysłodawczynią projektu i prowadzącą warsztaty była Zofia Dąbrowska – badaczka i kontynuatorka tradycji lasowiackich, uczennica wybitnej znawczyni i propagatorki kultury lasowiackiej, Marii Kozłowej. Założycielka Zespołu Cyganianki i Regionalnego Zespołu Dziecięcego Rutka. Oba zespoły prowadziła w latach 1997- 2002 w Cyganach. W latach 2003 – 2014 była solistką najpierw Kapeli Ludowej, a później Kapeli nad Łęgiem w Gorzycach. Uczestniczka wielu warsztatów śpiewu i tańca tradycyjnego.                Warsztaty  polegały na nauce pieśni obrzędowych w bezpośrednim przekazie mistrz-uczeń i ich dokumentowaniu. Celem projektu było też upowszechnianie tradycyjnych technik wykonawczych. Projekt miał zasięg ogólnopolski.   Region lasowiacki charakteryzuje się ogromnym bogactwem pieśni o niespotykanych gdzie indziej tekstach i ciekawej, archaicznej melodyce. Pieśni  wprowadzane podczas warsztatów, pochodzą ze …

Moja przygoda z kulturą lasowiacką

                Kiedy w 1985 roku, los rzucił mnie do miejscowości położonej  koło Tarnobrzega, nie wiedziałam nic o dawnej kulturze ludzi tam zamieszkujących. Ale już wkrótce nadarzyła się okazja, by poznać kulturę regionalną . Właśnie kończyłam Studia Podyplomowe na Wydziale Artystycznym na UMCS w Lublinie.  Na zaliczenie semestru dostałam temat pracy, który brzmiał ,,Napisz monografię twórcy ludowego z terenu swojego regionu”. Okazało się, że mieszkańcy Cygan, gdzie wówczas mieszkałam, nie mieli świadomości przynależności do regionu kulturowego i nie potrafili sprecyzować jak nazywa się region przez nich zamieszkiwany. Większość twierdziła, że to region rzeszowski. Kiedy pytałam o twórców, mówili, że takich u nich nie ma. Udałam się, więc do Tarnobrzeskiego Domu Kultury, gdzie poznałam artystę, rysownika pana Tomasza Staszewskiego, który umówił mnie z panią Marią Kozłową, wszechstronnie uzdolnioną artystką ludową, wielką miłośniczką i znawczynią kultury lasowiackiej. Tak rozpoczęła się moja przygoda z regionalizmem. Pani Maria Kozłowa była osobą z sercem na dłoni, dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo to ona wypromowała motyw serca lasowiackiego, a w przenośni dlatego, że była niezwykle …

Jan Słomka – wójt Dzikowa

              W Tarnobrzegu na Placu Antoniego Surowieckiego, niedaleko magistratu, stoi ławka. Siedzi na niej ubrany w tradycyjny strój, sam wójt Dzikowa z przełomu XIX i XX w., autor ,,Pamiętników Włościanina” – Jan Słomka. Na tej ławeczce, można usiąść, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Miejsce to jest niewątpliwie atrakcją turystyczną, zwłaszcza dla ludzi, którzy interesują się historią, dawną kulturą, zwyczajami i zdają sobie sprawę z tego, jak cennym źródłem wiedzy są ,,Pamiętniki Włościanina”. Książka ta, to osobiste świadectwo zwykłego człowieka, obywatela, głowy rodziny, chrześcijanina, społecznika, a przede wszystkim bystrego obserwatora. Dowiadujemy się z niej o zwyczajach, obrzędach i przemianach wsi lasowiackiej. Ukazuje nam wiele sfer życia, włącznie z opisami  zrywów narodowych.

Rękodzieło pani Teresy Zych

              Pani Teresa Zych jest mieszkanką wsi Cygany w Gminie Nowa Dęba. Od kilku lat zajmuje się rękodziełem. Na różne doroczne święta, przygotowuje rozmaite przedmioty dekoracyjne. Najwięcej tworzy przed Świętami Bożego Narodzenia i przed Wielkanocą. Swoimi wytworami obdarowuje najbliższych i znajomych. Domownicy cieszą się, że nie muszą wymyślać dekoracji, bo mają ich zawsze pod dostatkiem. Jak mówi, zajęcie to daje jej wiele radości i satysfakcji. Panią Zych odwiedziłam tuż przed Niedzielą Palmową, dlatego mogłam zachwycać się przede wszystkim palmami osobliwej urody. Nie zabrakło też jajek ozdobionych współczesnymi technikami, koszyczków robionych na szydełku i koszyków wykonanych z witek wierzby. Te ostatnie, jak się dowiedziałam robi mąż pani Teresy, Franciszek Zych. Wykonuje je z wierzby, bo w pobliżu nie ma nigdzie wikliny. Pani Teresa każdy koszyczek pięknie ozdabia szytymi przez siebie serwetkami. Jeden z nich przyozdobiony jest kłosami, jak mi wyjaśniła, przyozdobiła go tak na dożynki. Pokazała mi też jeden z wianuszków, jakie przygotowała latem dla dziewcząt asystujących przy wieńcu dożynkowym. Zarówno wspomniane wianki, jak  i palmy, uwite są z naturalnych …

Krzyż błagalny w Cyganach

                  Tak pani Maria Piwińska opisała historię jednego z krzyżów znajdujących się w Cyganach. Zamieszczone zdjęcie przedstawia pracę plastyczną z 2010 r., zgłoszoną przez uczennicę miejscowej szkoły – Klaudię Walską, na konkurs plastyczny ,,Osobliwości mojej miejscowości”.         Legendarny błagalny krzyż w Cyganach. Świadek historii. Krzyże i kapliczki przydrożne to obecnie pomniki kultury sakralnej. Żaden z nich nie powstał przypadkowo, każdy do czegoś nawołuje, przypomina o konkretnym zdarzeniu. Był rok 1920 (może 1924) i bardzo mokre lato. Ludzie mówili, leje i leje niemiłosiernie jak z cebra. Niektórzy stracili już nadzieję, czy zza czarnych chmur wyjrzy jeszcze oczekiwane złociste, życiodajne słońce. Krajobraz wioski przypominał miejsce opuszczone przez ludzi i Boga. Drogi błotniste nieprzejezdne, rowy przydrożne i pola pełne wody. Łany zbóż czerniejące, a zagony ziemniaków zatopione. Łąki przypominały błyszczące lustra wody, w których przeglądały się gdzieniegdzie wystające łodygi tymotki lub kostrzewy. Lud pracowity i bogobojny wierzył głęboko, że wioskę nawiedza potop. Modlono się żarliwie prosząc Boga o zmianę pogody. Co niektórzy głośno zawodzili o czekającym ich …