Wszystkie wpisy skatalogowane pod hasłem: Lubelszczyzna

Jarmark Jagieloński w Lublinie

         Przez trzy dni tj. 17 -19 sierpnia 2018 r., Stare Miasto w Lublinie i nie tylko Stare Miasto, tętniło jarmarcznym życiem. Kto nie był niech żałuje. Nie będę się rozpisywała, bo tego nie da się opisać, tam trzeba być i doświadczyć. Bo Jarmark, to nie tylko stragany, chociaż to właśnie one dodają klimatu wydarzeniu, a do Lublina przyjechali prawdziwi mistrzowie w swoich dziedzinach, nie tylko z Polski, ale też z Litwy, Ukrainy, Białorusi, Węgier i Słowacji, a nawet z Bułgarii, Szwecji i Maroka. Jarmark to też muzyka, zapachy, smaki, a przede wszystkim ludzie z którymi można się spotkać, pogadać i potańczyć. Podczas Jarmarku każdego dnia odbywały się też liczne darmowe warsztaty, koncerty i potańcówki, które kończyły się się późną nocą. Można śmiało zaliczyć Jarmark Jagieloński 2018 do udanych imprez, a organizatorom Jarmarku pogratulować świetnej organizacji. Fot. Katarzyna Brzyska.

Melodie Roztocza

                 Na Festiwal F A N F A R A. Muzyka tradycyjna  Roztocza do Chłopkowa , wybrałam się trochę z przekory. Moi znajomi narzekali, że daleko, że nie mają czasu itd., dla mnie jeśli już coś mnie zainteresuje, odległość nie ma znaczenia. Ciekawa byłam co to za miejscowość, w której odbywa się Festiwal Fanfara, no i chciałam na żywo posłuchać Orkiestry ze Zdziłowic, spotkać znajomych. Wyjechałam w piątek wieczorem, tak by zdążyć na koncert mający odbyć się przed potańcówką. Za Frampolem zerwała się nawigacja i dalej mogłam tylko liczyć na wskazówki napotkanych po drodze ludzi. Kiedy dojechałam na miejsce słońce właśnie zaszło za pagórki. W samym Chłopkowie nie było trudno trafić na miejsce Festiwalu. Na przeciwko kościoła znajduje się Agroturystyka ,,Pod lipą” . W ogrodzie widać było parę  namiotów i przechadzających się uczestników Festiwalu. Na początku było spokojnie, większość  odpoczywała po warsztatach, lub spotykała się w podgrupach. Impreza nabrała tempa po przybyciu Orkiestry Dętej ze Zdziłowic. Najpierw odbył się koncert, podczas którego wystąpił zespół ,,Kocudzanki” z Kodzucy i męski zespół …

Jeden dzień w Kazimierzu Dolnym

              W dniach 21-24 czerwca 2018 r. w Kazimierzu Dolnym odbył się 52. Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych. Dla wykonawców muzyki tradycyjnej z całej Polski jest to najbardziej prestiżowa impreza. W czasie festiwalu odbywają się seminaria i warsztaty, których przedmiotem jest folklor i kultura ludowa.

Ostatki w Poperczynie

W ostatnią sobotę Karnawału 2018 r. do Poperczyna k/Żółkiewki w woj. lubelskim, zjechali miłośnicy muzyki tradycyjnej, by wspólnie pomuzykować i potańczyć. Grali między innymi: Kapela Butrynów, Kapela Bornego z Podzamcza, Orkiestra Taneczna Bonanza, instrumentaliści muzykujący z Orkiestrą Jarmarku Jagielońskiego i z Orkiestrą Taboru Lubelskiego. Rolę wodzireja przyjął niezastąpiony Przemysław Łozowski, który wszystkich podrywał do szalonych tańców i zabaw. Organizatorami tego wydarzenia była Fundacja Borówek 27, a panie z miejscowego Koła Gospodyń zadbały o to, by nikomu nie zabrakło sił, serwując regionalne przysmaki. Atmosfera była bardzo rodzinna. A taką drewnianą podłogę jaką mają w gościnnej remizie w Poperczynie rzadko się spotyka. Nic więc dziwnego, że przyjeżdżają tutaj tancerze nawet z odległych miejscowości. .        

Dzień Świętego Szczepana na Lubelszczyźnie

Na świętego Szczepana bywa błoto po kolana. Święty Szczepan zapowiada, jaka pogoda w styczniu wypada.            Z dniem Św. Szczepana przypadającym 26 grudnia, na Lubelszczyźnie związane są liczne zwyczaje. Sypanie owsem w drugi dzień Świat Bożego Narodzenia to wyjątkowa i powoli zapominana tradycja związana z pierwszym męczennikiem Szczepanem, który został ukamienowany. Symbolem tego wydarzenia jest obrzucanie księdza w czasie mszy owsem. Zwyczaj ten do dzisiaj praktykowany jest na przykład w Batorzu. Do dzisiaj przetrwał też tam zwyczaj kolędowania z owsem po domach. Co dowcipniejsi kolędnicy to nasypią tyle owsa, że do Świąt Wielkanocnych wymiata się ziarno z różnych zakamarków w domu. Z wcześniejszych lat pamiętam, że w Blinowie też rzucano w księdza owsem. Na Św. Szczepana wynoszono z domu słomę, która leżała rozesłana na podłodze przed wieczerzą wigilijną. Należało to zrobić wcześnie rano, gdyż w każdej chwili mogli nadejść kolędnicy ze św. Szczepanem. Ważne to było zwłaszcza tam, gdzie były panienki. Chłopcy nie mogli wejść na słomę, bo to świadczyło o niegospodarności dziewczyny i mogło źle wpłynąć na jej plany matrymonialne. …

,,Sokolikowa” kapliczka

                 W środku wsi Samary, tuż przy drodze znajduje się niewielki obiekt sakralny – kapliczka poświęcona Matce Bożej. Kapliczka ta wybudowana została wysiłkiem całego społeczeństwa ok. roku 1960 na polu państwa Sokołów, przez mieszkańców nazywanych zdrobniale, dla odróżnienia innych Sokołów -Sokolikami. Jak mi przekazał pan Marian Jachura, który czynnie pracował zarówno przy budowie , jak i odbudowie kapliczki, szczególnie zaangażowani w to dzieło byli panowie: Jan Sokół – właściciel działki przeznaczonej pod budowę, Szymon Golec, Jan Machulski i Jan Tylus. Budowa przypadła na trudny czas, czas komunizmu i inicjatywa mieszkańców wsi Samary bardzo zaniepokoiła ówczesne władze gminne. Budowniczowie kapliczki, wiele musieli poczynić starań, aby nie kazano im jej zburzyć. Przez przeszło pół wieku w niezmienionym stanie, w otoczeniu lip, była ozdobą wioski. Przy tej kapliczce śpiewano majówki i święcono pokarm w Wielką Sobotę. W ostatnich latach jednak, kapliczka popadła w ruinę, a wieloletnie drzewa, niemych świadków historii, wycięto. I znów mieszkańcy zmobilizowali się po to, by w roku 2016 odbudować kapliczkę ku czci i chwale Najświętszej Maryi Panny. Odnowiona, …

Oj siano, siano …

            Piosenkę tą pamiętam z dawnych lat, gdy śpiewała ją jeszcze moja mamusia. Bardzo podobała mi się jej melodia. Lubiłam ją śpiewać kiedy pasłam krowy, bo pięknie echo ją niosło po tych roztoczańskich pagórkach. Piosenka ta, znana jest też w innych regionach, ale śpiewana jest na inne melodie. Mam z nią pewne osobiste wspomnienie. Dawniej żniwa robiło się wspólnie z sąsiadami, albo z rodziną. Dużo śpiewaliśmy przy pracach polowych. Pamiętam jak kiedyś kosiliśmy zboże konną kosiarką i moja wujenka mówiła mi, że będzie za mnie odbierała ,,gaści” bylebym śpiewała. Bardzo lubiła tą piosenkę, gdyż przypominała jej lata dzieciństwa i młodości. Opowiadała mi wtedy o tym, że kiedy była ona dzieckiem, słyszała tą piosenkę jak śpiewali bandosi powracający z pola.