Autor Zofia Dąbrowska

Moja twórczość nie tylko plastyczna

                    Jedną z moich pasji jest plastyka. Czasem, kiedy się nudzę, albo ktoś mnie o to poprosi, maluję. Kiedyś zajmowałam się grafiką artystyczną, malowałam olejami, a nawet rzeźbiłam. Niestety z tamtego, twórczego okresu nie mam wiele dokumentacji fotograficznej,  prace w większości porozdawałam znajomym jako prezenty, a te które zostały, uległy zniszczeniu podczas powodzi w 2010 r. Teraz mamy inne możliwości, dlatego swoją radosną twórczość postanowiłam udokumentować.  Zamieszczam również zdjęcia z moich  haftów, z rękodzieła          i z innych hobbystycznie wykonywanych prac. Obrazy, obrazki, malowidła – różne techniki i na różnych podłożach Grafiki Lasowiackie malowanki   Rękodzieło Wypalane na drewnie   Hafty lasowiackie Projekty plakatów, plakaty, loga Tarcze legionowe

Wigilia mojego dzieciństwa (koniec lat sześćdziesiątych i początek lat siedemdziesiątych)

       Pochodzę ze wsi Samary na Lubelszczyźnie. Jest to niewielka miejscowość położona z dala od miast. Nie ma tam szkoły, kościoła, ani nawet sklepu. Za to wszyscy ludzie tam się znają i wszystko o sobie wiedzą. W tej wiosce można jeszcze odwiedzić sąsiadów bez zapowiadania się i dużym nietaktem jest mówienie do kogoś ,,pan, pani”, bo starszym osobom się ,,dwoi”, czyli zwraca się do nich w drugiej osobie liczby mnogiej.     Wigilią u nas nazywano zarówno dzień 24 grudnia, jak i wieczerzę spożywaną tego dnia. Był to dla mnie najważniejszy dzień w roku. Kiedy budziłam się w oknach widziałam białe wykrochmalone zasłonki, które zawieszane były jak zazdrostki. Mamusia budziła nas wcześnie rano, bo jaka wigilia – taki cały rok – miawiano. Ponieważ mam same siostry, to nigdzie z rana nie mogłyśmy z domu wychodzić, bo sąsiedzi by się złościli widząc z rana ,,baby”. Wiadomo, jak się babę pierwszą tego dnia zobaczyło, choroba pewna. Dlatego przeważnie pomagałyśmy mamusi w kuchni, a jak coś trzeba było załatwić na wsi, wysyłałyśmy tatusia. W tym dniu …

Rok z przytupem

              Wcześniej działałam w pojedynkę. Dokładnie rok temu zarejestrowałam nasze stowarzyszenie. Do współpracy zaprosiłam, osoby które od dawna wspierały mnie w moich dotychczasowych działaniach. Ponieważ już wcześniej prowadziłam blog o nazwie ,,Życie z przytupem”, to nazwę dla stowarzyszenia mieliśmy gotową. Pełna nazwa brzmi – Stowarzyszenie na Rzecz Promocji Kultury Tradycyjnej ,,Życie z przytupem”. Jest to stowarzyszenie zwykłe, zarejestrowane  przez Prezydenta Miasta Tarnobrzeg. Swoją działalność prowadzimy głównie na terenie regionu lasowiackiego oraz na Lubelszczyźnie.  Celem stowarzyszenia, tak w dużym skrócie, jest promocja szeroko rozumianej kultury tradycyjnej poprzez utrwalanie dawnych pieśni, tańców, obrzędów, zwyczajów i upowszechnianie zebranych materiałów. Wiele  działo się przez ten  rok. Najważniejsze działania jakie zrealizowaliśmy  to: liczne wyprawy w teren – spisanie i zarejestrowanie wielu cennych pieśni, założenie zespołu ,,Kumoszki zza miedzy”, występ w/w zespołu na Festiwalu Folkloru w Janowie Lubelskim i zajęcie III miejsca, występ wspomnianego zespołu podczas Pikniku Rodzinnego w Batorzu, pozyskanie w mieście Tarnobrzeg, na Osiedlu Miechocin, lokalu do prowadzenia warsztatów,  regularne prowadzenie warsztatów śpiewu tradycyjnego, utworzenie Tarnobrzeskiej Grupy Śpiewu Tradycyjnego, zorganizowanie w Miechocinie otwartego …

Prezentacje Twórczości Ludowej Lasowiaków i Rzeszowiaków

Ci, którzy wybrali się zwiedzać Skansen w Kolbuszowej 2 czerwca 2019 r. nie mogli narzekać na brak atrakcji. Bowiem w tym dniu odbywały się  Prezentacje Twórczości Ludowej Lasowiaków i Rzeszowiaków. Organizatorzy imprezy zadbali o to, by każdy znalazł coś dla siebie. Były warsztaty, pokazy, stoiska z wyrobami rzemieślniczymi i z potrawami regionalnymi. A na scenie cały czas występowali artyści prezentujący pieśni, muzykę, tańce, a nawet widowisko obrzędowe. To było wspaniałe święto kultury regionalnej.  

Święto Matki Bożej Gromnicznej

          2 lutego obchodzimy Święto Ofiarowania Pańskiego. W tym dniu w kościele podczas nabożeństw święci się świece nazywane gromnicami. Stąd też mówi się, że to Święto Matki Bożej Gromnicznej. Dawniej gromnice musiały być ulane z pszczelego wosku i przybrane czymś zielonym. Mógł to być mirt lub np. jałowiec, czy tuja. Po przyjściu do domu poświęconą gromnicę chowano za obraz. W tradycji Kościoła gromnica symbolizuje światło wiary, łaskę Bożą i światłość wiekuistą. Dlatego zapalano ją w godzinę śmierci i wkładano ją do ręki umierającego, by prowadziła go do wiecznego zbawienia. Według ludowych wierzeń, gromnica chroniła ludzi przed nieszczęściami, zwłaszcza przed różnymi kataklizmami. Używano jej np. do ochrony przed piorunami. W czasie burzy gromnicę wstawiano najczęściej do słoika wypełnionego zbożem, zapalano ją i modlono się, aby burza przeszła łagodnie, nie czyniąc szkód w gospodarstwie. Pamiętam też, że gromnice obwiązane były włóknem lnu. Nie wiem w jakim celu, być może po to, by wosk nie kapał na podłogę, a może miało to jakąś symbolikę? Ponieważ moja gromnica gdzieś się zawieruszyła, postanowiłam sobie kupić nową, …

Lubelska Noc Kultury 2018

        Raz do roku w czerwcu,  miasto Lublin zmienia się  tak, że nawet stali mieszkańcy  nie rozpoznają dobrze sobie znanych miejsc. W czasie  Nocy Kultury dzieją się tu rzeczy niezwykłe, człowiek czuje się jak w zaczarowanym świecie. Tej nocy spotykają się różni artyści i animatorzy kultury, ludzie którzy pragną przeżyć coś wyjątkowego. To jedyna taka noc, podczas której tłumy  przemierzają ulice miasta, by doznać niesamowitych wrażeń. A jest  na co popatrzeć. Rożne miejsca zmieniają swój wygląd i ożywają dzięki licznym iluminacjom i instalacjom. Dla zwiedzających – trudny wybór, bo impreza trwa tylko jedną noc. Tej nocy bezpośrednio na ulicy można usłyszeć najwspanialsze koncerty, wykonywane przez uznanych artystów, albo pod chmurką obejrzeć film. Ci bardziej zapobiegliwi, którzy odpowiednio wcześniej  postarają  się o wejściówki do różnych muzeów i instytucji kulturalnych,  w  Noc Kultury wszystko mogą zwiedzać za darmo. Zresztą zobaczcie sami jak było w nocy  z 2/3 czerwca 2018 r.

Rodzina Pospieszalskich w Mielcu

          Jak co roku rodzina Pospieszalskich w okresie świątecznym koncertuje z repertuarem kolędowym w różnych miastach Polski i Europy. 17  stycznia 2019 r. w Mielcu, w ramach  cyklu „Kolędujmy z Gwiazdami”, w kościele pw. Ducha św. odbył się koncert kolęd z ich  udziałem. Zespół ten, a raczej orkiestrę, tworzą dwa pokolenia rodziny Pospieszalskich, wszyscy występujący noszą nazwisko Pospieszalskich. Człon zespołu tworzą czterej bracia, wśród nich znany z telewizji Jan Pospieszalski, który prowadzi program ,,Warto rozmawiać”. Oprócz nich występują ich synowie, córki i synowe, łącznie 14 osób. Nie trudno zauważyć, że wszyscy doskonale się rozumieją i wspólne granie daje im wiele radości. Oglądając ich występ miałam wrażenie, że bawią się muzyką. I chociaż to rodzinne muzykowanie, wszystkie utwory są profesjonalnie opracowane i wykonane na najwyższym poziomie artystycznym.  Muzycy wykonują głównie tradycyjne kolędy i pastorałki, ale  w niezwykłych, własnych aranżacjach, nawiązujących do różnych nurtów muzycznych. Każdy z występujących prezentował wiele umiejętności. Podczas koncertu artyści wielokrotnie zmieniali instrumenty, śpiewali, a nawet tańczyli. Najbardziej wyrazistą postacią był jednak Mateusz Pospieszalski, który zachwycał publiczność swoimi solówkami na saksofonie. …

Święto Trzech Króli dawniej i dziś

          Święto Trzech Króli przywodzi mi na myśl szczodraki, które mamusia piekła, gdy byłam dzieckiem. Szczodrakami obdarowywano kolędników zwanych ,,szczodraczarzami”, dzieci, chrześniaków, gości. Szczodraki to były takie słodkie rogale nadziewane powidłami śliwkowymi. Od Bożego Narodzenia do Trzech Króli na wsi nie planowano większych prac gospodarskich, to był czas spotkań i zabawy. Wtedy przygotowywano różne smakołyki, odwiedzali się sąsiedzi i znajomi, wspólnie śpiewano kolędy i oczywiście goszczono się, a że moi rodzice lubili śpiewać, to gości u nas nie brakowało. Obecnie zanika zwyczaj odwiedzania się sąsiadów tak bez zaproszenia, ale całe szczęście trwa jeszcze zwyczaj kolędowania. Kolędują małe grupy tak jak dawniej, ale też od kilku lat tworzy się nowa tradycja organizowane są tzw. Orszaki Trzech Króli. Jest to przedstawienie Jasełek wystawiane w przestrzeni publicznej, na ulicach  miast i wiosek, przygotowywane z inicjatywy lokalnych stowarzyszeń, organizacji i szkół. W niektórych miejscowościach przywracana jest też tradycja wypiekania szczodraków.

Św. Antoni – patron, którego lubię

  Tuż przed świętami Bożego Narodzenia ktoś przesłał mi link do nowego numeru Pisma Folkowego. Jak się okazało zamieszczono w nim moją wypowiedź i zdjęcie. Dla mnie to było miłe zaskoczenie i wspomnienie. Zdjęcie, które zamieszczono zrobiła mi koleżanka Magdalena Zielińska, podczas imprezy ,,Cuda Wianki 2018″ w Sandomierzu. Kliknij tutaj by zapoznać się z Pismem Folkowym        

Potańcówka ,,Łojdiridi”

                          Stowarzyszenie „Gdzieś Tu” już po raz trzeci było organizatorem ,,Łojdiridi, potańcówki do muzyki regionalnej,  granej na żywo. To spotkanie z muzyką i tańcem tradycyjnym, odbyło się 17 listopada 2018 r. w Cmolasie.  Przed potańcówką pani Jadwiga Kula związana z GOK w Giedlarowej i ZPiT Kamień, przypomniała kroki podstawowe kilku rodzajów polek, oberka, walczyka, chodzonego i sztajerka. Na spotkanie przybyło bardzo wielu miłośników muzyki ludowej. Część osób przyniosła ze sobą instrumenty. Najwięcej było skrzypiec, były też cymbały, kontrabas, bęben i akordeon. Pomimo, że na co dzień muzykanci nie grają razem,  do tańca pięknie przygrywali, nogi same rwały się do tańca. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by każdy był zadowolony. Przygotowali nawet na tą okoliczność poczęstunek. To była naprawdę udana impreza.