Miesiąc Marzec 2018

Moja przygoda z kulturą lasowiacką

                Kiedy w 1985 roku, los rzucił mnie do miejscowości położonej  koło Tarnobrzega, nie wiedziałam nic o dawnej kulturze ludzi tam zamieszkujących. Ale już wkrótce nadarzyła się okazja, by poznać kulturę regionalną . Właśnie kończyłam Studia Podyplomowe na Wydziale Artystycznym na UMCS w Lublinie.  Na zaliczenie semestru dostałam temat pracy, który brzmiał ,,Napisz monografię twórcy ludowego z terenu swojego regionu”. Okazało się, że mieszkańcy Cygan, gdzie wówczas mieszkałam, nie mieli świadomości przynależności do regionu kulturowego i nie potrafili sprecyzować jak nazywa się region przez nich zamieszkiwany. Większość twierdziła, że to region rzeszowski. Kiedy pytałam o twórców, mówili, że takich u nich nie ma. Udałam się, więc do Tarnobrzeskiego Domu Kultury, gdzie poznałam artystę, rysownika pana Tomasza Staszewskiego, który umówił mnie z panią Marią Kozłową, wszechstronnie uzdolnioną artystką ludową, wielką miłośniczką i znawczynią kultury lasowiackiej. Tak rozpoczęła się moja przygoda z regionalizmem. Pani Maria Kozłowa była osobą z sercem na dłoni, dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo to ona wypromowała motyw serca lasowiackiego, a w przenośni dlatego, że była niezwykle …

Jan Słomka – wójt Dzikowa

              W Tarnobrzegu na Placu Antoniego Surowieckiego, niedaleko magistratu, stoi ławka. Siedzi na niej ubrany w tradycyjny strój, sam wójt Dzikowa z przełomu XIX i XX w., autor ,,Pamiętników Włościanina” – Jan Słomka. Na tej ławeczce, można usiąść, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Miejsce to jest niewątpliwie atrakcją turystyczną, zwłaszcza dla ludzi, którzy interesują się historią, dawną kulturą, zwyczajami i zdają sobie sprawę z tego, jak cennym źródłem wiedzy są ,,Pamiętniki Włościanina”. Książka ta, to osobiste świadectwo zwykłego człowieka, obywatela, głowy rodziny, chrześcijanina, społecznika, a przede wszystkim bystrego obserwatora. Dowiadujemy się z niej o zwyczajach, obrzędach i przemianach wsi lasowiackiej. Ukazuje nam wiele sfer życia, włącznie z opisami  zrywów narodowych.

Rękodzieło pani Teresy Zych

              Pani Teresa Zych jest mieszkanką wsi Cygany w Gminie Nowa Dęba. Od kilku lat zajmuje się rękodziełem. Na różne doroczne święta, przygotowuje rozmaite przedmioty dekoracyjne. Najwięcej tworzy przed Świętami Bożego Narodzenia i przed Wielkanocą. Swoimi wytworami obdarowuje najbliższych i znajomych. Domownicy cieszą się, że nie muszą wymyślać dekoracji, bo mają ich zawsze pod dostatkiem. Jak mówi, zajęcie to daje jej wiele radości i satysfakcji. Panią Zych odwiedziłam tuż przed Niedzielą Palmową, dlatego mogłam zachwycać się przede wszystkim palmami osobliwej urody. Nie zabrakło też jajek ozdobionych współczesnymi technikami, koszyczków robionych na szydełku i koszyków wykonanych z witek wierzby. Te ostatnie, jak się dowiedziałam robi mąż pani Teresy, Franciszek Zych. Wykonuje je z wierzby, bo w pobliżu nie ma nigdzie wikliny. Pani Teresa każdy koszyczek pięknie ozdabia szytymi przez siebie serwetkami. Jeden z nich przyozdobiony jest kłosami, jak mi wyjaśniła, przyozdobiła go tak na dożynki. Pokazała mi też jeden z wianuszków, jakie przygotowała latem dla dziewcząt asystujących przy wieńcu dożynkowym. Zarówno wspomniane wianki, jak  i palmy, uwite są z naturalnych …

Krzyż błagalny w Cyganach

                  Tak pani Maria Piwińska opisała historię jednego z krzyżów znajdujących się w Cyganach. Zamieszczone zdjęcie przedstawia pracę plastyczną z 2010 r., zgłoszoną przez uczennicę miejscowej szkoły – Klaudię Walską, na konkurs plastyczny ,,Osobliwości mojej miejscowości”.         Legendarny błagalny krzyż w Cyganach. Świadek historii. Krzyże i kapliczki przydrożne to obecnie pomniki kultury sakralnej. Żaden z nich nie powstał przypadkowo, każdy do czegoś nawołuje, przypomina o konkretnym zdarzeniu. Był rok 1920 (może 1924) i bardzo mokre lato. Ludzie mówili, leje i leje niemiłosiernie jak z cebra. Niektórzy stracili już nadzieję, czy zza czarnych chmur wyjrzy jeszcze oczekiwane złociste, życiodajne słońce. Krajobraz wioski przypominał miejsce opuszczone przez ludzi i Boga. Drogi błotniste nieprzejezdne, rowy przydrożne i pola pełne wody. Łany zbóż czerniejące, a zagony ziemniaków zatopione. Łąki przypominały błyszczące lustra wody, w których przeglądały się gdzieniegdzie wystające łodygi tymotki lub kostrzewy. Lud pracowity i bogobojny wierzył głęboko, że wioskę nawiedza potop. Modlono się żarliwie prosząc Boga o zmianę pogody. Co niektórzy głośno zawodzili o czekającym ich …

III Powiatowy Przegląd Twórczości Nauczycieli

                 ,,Życie ma tak wiele barw”– pod takim pięknym hasłem w Bibliotece Pedagogicznej w Tarnobrzegu, już po raz trzeci zorganizowano wystawę prac nauczycieli z Tarnobrzega i Powiatu Tarnobrzeskiego. Ekspozycja zawiera dzieła z różnych dziedzin, najwięcej jest prac malarskich, można też podziwiać rzeźby, rękodzieło, a nawet opracowania literackie.  W sumie swoje dzieła zaprezentowało 29 artystów.  Na mnie największe wrażenie zrobiły obrazy malowane akrylem, zwłaszcza  jeden pt. ,,Portret siostry”, których autorką jest Kinga Roszuk.  Wystawę można oglądać do końca marca.  

Archiwizacji cd.

         Postanowiłam, że w tym roku uporządkuję moje domowe archiwum dotyczące kultury lasowiackiej i utrwalę co się da, poprzez ich publikację. Tak też stopniowo czynię. Dzisiaj dokopałam się do tekstów pieśni przekazanych mi przez panią Marię Kozłową. Wiele z nich pani Kozłowa przepisywała dla mnie własnoręcznie po to, żebym podczas spotkania z nią, nie musiała tracić czasu na pisanie. Muszę tu wspomnieć, że charakter pisma miała piękny jak mało kto. Dzisiaj w dobie komputerów, nie przywiązuje się takiej uwagi do kaligrafii. Kiedy odwiedzałam panią Kozłową, czekały na mnie przygotowane teksty, wycinanki, albo kwiaty z bibuły. Nigdy nie wracałam do domu z pustymi rękoma.  Za jej namową, te dawne pieśni zaczęłam wprowadzać do pacy z zespołami, które wtedy prowadziłam, chodzi o Zespół Cyganianki i Dziecięcy Zespół Rutka. Jeździliśmy z tym repertuarem na przeglądy, zdobywając liczne nagrody. Zespół Cyganianki do dziś w swoim repertuarze ma wiele  utworów i scenariuszy, z początków działalności zespołu. Panią Kozłową znałam kilka lat. Postrzegałam ją jako osobę bardzo otwartą, serdeczną. Chętnie dzieliła się swoją wiedzą i życiowym dorobkiem. Zależało …

Strój lasowiacki

  ,,Ni mom nic, ni mom nic, ino magierecke lypowe chodoki, lniano kamzielecke.”              Utwór ,,Ni mom nic” pochodzi z repertuaru Marii Kozłowej – przekazany Zofii Dabrowskiej w 1995 r.  Nagrany (na żywo) w 2006 r. Gra Kapela Ludowa z Gorzyc w składzie: Zofia Sędyka (Dąbrowska) i Barbara Pikus-wokal, Marian Gortych – akordeon, Stanisław Śpiewak – akordeon, wokal, Andrzej Czajka – kontrabas, wokal, Zbigniew Ziara – skrzypce, Wojciech Skawiński – klarnet 1, Paweł Spiralewicz – klarnet 2, Eugeniusz Glac – bęben.               Lasowiacy jak każda grupa etnograficzna, mieli swoje charakterystyczne stroje. Na całym obszarze regionu lasowiackiego męskie stroje niewiele od siebie się różniły, ale kobiece były dość wyraźnie zróżnicowane, dlatego wyróżnia się trzy podregiony kostiumologiczne: grębowsko – tarnobrzeski, raniżowsko – kolbuszowski i leżajski. W tych podregionach stroje różnią się  od siebie szczegółami np. wzorami haftów, kolorystyką czy nazewnictwem. Stroje Lasowiaków wywodzą się od munduru piechoty łanowej, w której służyło wielu chłopów zamieszkujących tereny puszczy, bowiem większość wsi z tego terenu należało do króla. Świadczą o …

Dawni muzykanci z okolic Tarnobrzega

,,Wydłubał  se Waluś skrzypecki cygankiem.  Wygrywa na progu wiecorem i rankiem. Dzirmolył, dzirmolył jaze sie nałucył ji tero sie bedzie po weselach włócył”. (To fragment piosenki  ułożonej przez Marię Kozłową, przekazanej mi w roku 1993.)            Dla Lasowiaków muzyka była bardzo ważna. Jeszcze do lat sześćdziesiątych XX w. można było spotkać kapele składające się z basów, skrzypiec i bębenka. Później zaczęto wprowadzać inne instrumenty takie jak klarnet, akordeon, czy trąbkę. Zawsze jednak szczególną rolę odgrywały tutaj skrzypce. Skrzypkowie cieszyli się ogromnym uznaniem, bo byli najważniejszymi muzykantami w każdej kapeli. Zdolny skrzypek potrafił wygrać tak niesamowite dźwięki, że niektórzy posądzali go o zmowę z nieczystymi siłami. Dawniej  na terenie obecnego powiatu tarnobrzeskiego było wielu świetnych skrzypków. Takich znakomitych skrzypków znałam osobiście i nawet miałam zaszczyt występować w ich towarzystwie. Mam na myśli pana Stanisława Bielę, który mieszkał w Nowej Dębie i pana Stefana Jurka z Jamnicy. Ogromnie ceniłam ich umiejętności gry na skrzypcach. Podobno w Cyganach żył kiedyś bardzo zdolny skrzypek o imieniu Szczepan, świadczą o tym materiały archiwalne, spisane przez Marię Kozłową z …