Miesiąc Styczeń 2018

Obrzędy rodzinne i pieśni z nimi związane

              W życiu człowieka są takie trzy główne momenty i uroczystości z nimi związane, podczas których towarzyszą mu inni ludzie tj. narodziny i chrzest, wesele i ślub, śmierć i pogrzeb. Dawniej w czasie tych uroczystości dbano o zachowanie licznych obrzędów, które miały spowodować przeniesienie konkretnych osób w inny stan. Noworodka w świat żywych, pannę, czy kawalera w stan małżeński i zmarłego w zaświaty. Wierzono, że bez dopełnienia wszystkich obrzędów, człowiek przenoszony do innego stanu pozostanie jakby w zawieszeniu i może stać się demonem, duchem, albo po prostu będzie nieszczęśliwy. Natomiast rodzinie i mieszkańcom tej wsi, którzy nie dopilnowali właściwego przebiegu uroczystości groziły jakieś klęski. Wszystkim wspomnianym obrzędom towarzyszył śpiew. Pieśni takie klasyfikuje się jako pieśni obrzędowe, niektórzy nazywają je pieśniami przejścia. U Lasowiaków w okolicy Tarnobrzega, najwięcej zachowało się pieśni weselnych, nieco mniej śpiewanych podczas czuwania przy zmarłym. Jeśli chodzi o pieśni związane z narodzinami dziecka i z chrztem, ja osobiście na terenie przeze mnie badanym, nie spotkałam. 

Dzień Świętego Szczepana na Lubelszczyźnie

Na świętego Szczepana bywa błoto po kolana. Święty Szczepan zapowiada, jaka pogoda w styczniu wypada.            Z dniem Św. Szczepana przypadającym 26 grudnia, na Lubelszczyźnie związane są liczne zwyczaje. Sypanie owsem w drugi dzień Świat Bożego Narodzenia to wyjątkowa i powoli zapominana tradycja związana z pierwszym męczennikiem Szczepanem, który został ukamienowany. Symbolem tego wydarzenia jest obrzucanie księdza w czasie mszy owsem. Zwyczaj ten do dzisiaj praktykowany jest na przykład w Batorzu. Do dzisiaj przetrwał też tam zwyczaj kolędowania z owsem po domach. Co dowcipniejsi kolędnicy to nasypią tyle owsa, że do Świąt Wielkanocnych wymiata się ziarno z różnych zakamarków w domu. Z wcześniejszych lat pamiętam, że w Blinowie też rzucano w księdza owsem. Na Św. Szczepana wynoszono z domu słomę, która leżała rozesłana na podłodze przed wieczerzą wigilijną. Należało to zrobić wcześnie rano, gdyż w każdej chwili mogli nadejść kolędnicy ze św. Szczepanem. Ważne to było zwłaszcza tam, gdzie były panienki. Chłopcy nie mogli wejść na słomę, bo to świadczyło o niegospodarności dziewczyny i mogło źle wpłynąć na jej plany matrymonialne. …

Zwyczaje i obrzedy bożonarodzeniowe u Lasowiaków.

             U Lasowiaków najwięcej zwyczajów i obrzędów dorocznych przypada na okres Świąt Bożego Narodzenia, zwanych też świętami godnimi. Święta rozpoczyna Wigilia zwana na terenie Puszczy Sandomierskiej „Pośnikiem”.                Przepowiednie i wróżby tego dnia były na cały rok. Dotyczyły one plonów, urodzajów, życia rodzinnego i szczęścia dla całego domu. Obowiązywało wiele nakazów i zakazów. Nie wolno było tego dnia się kłócić, ani pożyczać niczego od sąsiadów. Rano jeśli w domu pojawiła się ,,baba” , wróżyło to chorobę, mężczyzna mógł być zwiastunem szczęścia. Pośnik uroczyście rozpoczynał gospodarz wnosząc snopek zboża i mówiąc: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, kolęda”. Na to domownicy odpowiadali: „Na wieki wieków amen, kolęda”. Na stole wigilijnym musiało być pod obrusem siano. Samo spożywanie „Pośniku” i jego tradycyjnych potraw takich jak: barszcz z mąki żytniej z grzybami, kapusta, groch, kasze, pierogi, odbywało się w ciszy i z powagą. Należy tutaj zaznaczyć, że u Lasowiaków dawniej ryb nie podawano na stół wigilijny. Gospodarz wieczerzę rozpoczynał wspólną modlitwą i dzieleniem się opłatkiem, po czym spożywano …

,,Sokolikowa” kapliczka

                 W środku wsi Samary, tuż przy drodze znajduje się niewielki obiekt sakralny – kapliczka poświęcona Matce Bożej. Kapliczka ta wybudowana została wysiłkiem całego społeczeństwa ok. roku 1960 na polu państwa Sokołów, przez mieszkańców nazywanych zdrobniale, dla odróżnienia innych Sokołów -Sokolikami. Jak mi przekazał pan Marian Jachura, który czynnie pracował zarówno przy budowie , jak i odbudowie kapliczki, szczególnie zaangażowani w to dzieło byli panowie: Jan Sokół – właściciel działki przeznaczonej pod budowę, Szymon Golec, Jan Machulski i Jan Tylus. Budowa przypadła na trudny czas, czas komunizmu i inicjatywa mieszkańców wsi Samary bardzo zaniepokoiła ówczesne władze gminne. Budowniczowie kapliczki, wiele musieli poczynić starań, aby nie kazano im jej zburzyć. Przez przeszło pół wieku w niezmienionym stanie, w otoczeniu lip, była ozdobą wioski. Przy tej kapliczce śpiewano majówki i święcono pokarm w Wielką Sobotę. W ostatnich latach jednak, kapliczka popadła w ruinę, a wieloletnie drzewa, niemych świadków historii, wycięto. I znów mieszkańcy zmobilizowali się po to, by w roku 2016 odbudować kapliczkę ku czci i chwale Najświętszej Maryi Panny. Odnowiona, …

Oj siano, siano …

            Piosenkę tą pamiętam z dawnych lat, gdy śpiewała ją jeszcze moja mamusia. Bardzo podobała mi się jej melodia. Lubiłam ją śpiewać kiedy pasłam krowy, bo pięknie echo ją niosło po tych roztoczańskich pagórkach. Piosenka ta, znana jest też w innych regionach, ale śpiewana jest na inne melodie. Mam z nią pewne osobiste wspomnienie. Dawniej żniwa robiło się wspólnie z sąsiadami, albo z rodziną. Dużo śpiewaliśmy przy pracach polowych. Pamiętam jak kiedyś kosiliśmy zboże konną kosiarką i moja wujenka mówiła mi, że będzie za mnie odbierała ,,gaści” bylebym śpiewała. Bardzo lubiła tą piosenkę, gdyż przypominała jej lata dzieciństwa i młodości. Opowiadała mi wtedy o tym, że kiedy była ona dzieckiem, słyszała tą piosenkę jak śpiewali bandosi powracający z pola.   

Spotkanie w Blinowie

3 stycznia 2018 roku byliśmy w Blinowie Gmina Szastarka, gdzie spotkaliśmy się z kilkoma paniami, które przekazały nam parę bardzo starych piosenek, pastorałek i pieśni apokryficznych. Spotkanie było ciekawe, gdyż panie pomiędzy śpiewaniem opowiadały różne historie ze swojego życia.